Dzieła literackie

Zofia Nałkowska. Róża Palatynu

I

Jesteśmy ogrody pośmiertnych kwiatów,

sady zrabowanych owoców i uśmiechamy

 się do przerażającej powagi życia.

Jesteśmy niewolnice tajemnic. Wzięły

 nas w swoje panowanie straszliwe ciemności naszego ciała.

Jesteśmy kwitnące gałęzie zakrywając przepaść.

Jesteśmy szyby wód ponad przestrzenią świata,

mgły pachnące ponad nicością.

Niech będzie pozdrowiona śliczna sio­stra nasza, natura.

(Z mojego “Śpiewu kobiet”)

 

Katherine Mansfield. Młoda dziewczyna

Dostępny w języku angielskim i ukraińskim.

Fragmenty powieści "Marusja" Marko Wowczok

Tekst dostępny w języku ukraińskim.

Maria Dąbrowska. Panna Winczewska

W połowie czerwca, przed samym swoim wyjazdem na urlop, Natalia Sztumska postanowiła, nie zdając się na żadną ze swych pomocnic, osobiście przeprowadzić kontrolę żołnierskiej czytelni mieszczącej się w obrębie dawnej twierdzy.

Czytelnia ta nie należała bezpośrednio do zakresu jej władzy. Natalia pracowała w centralnym zarządzie To­warzystwa Opieki Kulturalnej nad Żołnierzem, a twier­dza podlegała w tej dziedzinie miejscowemu oddziało­wi Towarzystwa.

Maria Kuncewiczowa. Klucze

Klucze

Pani Danielowa często mnie w bramie warszawskiego domu zaczepiała pytaniem: będzie wojna czy nie?

Miała drugiego męża, młodszego od siebie, i jego chło­pak młodszy od jej synów, lubił nad nimi przewodzić. Mąż, dozorca o imieniu biblijnym Daniel, zanadto był porządny, aby mógł być dobry. W ciągu długich lat, za każdym razem, kiedy zapominałam klucza od windy (często go zapominałam), przystawała za mną na scho­dach, żeby powtarzać złe słowa Daniela i pytać „dla­czego?”

Rozmowy nasze płynęły z przyjaźni. Lubiłam jej oczy, a ona może jakieś ruchy moich rąk.

Zofia Nałkowska. Koteczka czyli białe tulipany (wybrane opowiadania)

Sclavae

Była zima, kiedy przyjechałam do tego smutnego, obcego miasta.

Poranki ciemne były, jak zmierzchy. Noce nie miały końca. Po ulicach jeździły dzwoniące sanki. Życie pod dachem było odległe o setki mil od natury. Z powodzią światła wybuchało w nocy i oczy zmęczone zamykało na śmiertelny smutek dnia.

Dlatego zawsze w zimie dzieją się dziwniejsze i gorsze rzeczy, niż w porze róż kwitnących i konających bzów.

Uczułam ból w sercu, gdy zobaczyłam go pierwszy raz. I zrozumiałam od razu, że tego człowieka tylko strasznie nienawidzieć mogę – albo kochać. I prze­szył mię dreszcz trwogi o moją słodką, cichą, pierwszą miłość.

Dziewczęta z Nowolipek - Fragment

ĆWICZENIE STYLISTYCZNE NR l

Teraz już jest wiadomo, co będzie w odnawianym sklepie narożnym: wspaniała cukiernia. Codziennie, gdy idą do szkoły, coś innego przybywa za lśniącymi szybami, dwa widoczne pokoje są odmiennie wytapetowane: jeden czerwony, drugi błękitny ze złotym. W czerwonym ustawiono bufet koloru krwi i oszklone ogromne półki za bufetem. W błękitnym – stoliki i kanapki wybite aksamitem. Ale gdy zawieszono landszafty z paniami w długich, powłóczystych sukniach, z rozpuszczonymi złotymi włosami, przeglądającymi się w wodzie, gdy na półkach ustawiono w kolorowych wazonach płaskie bukiety – wtedy też zaciągnięto u okien żółte firanki. Nic już nie można było widzieć.

 


                                       

                                         При цитуванні і використанні матеріалів посилання на сайт обов'язкове.